Gdzieś nad Łyną - majowa wędrówka wokół granic (2026)

Relacje pozagórskie z Polski.
Awatar użytkownika
_laynn
Posty: 1746
Rejestracja: 2024-08-10, 08:10

Re: Gdzieś nad Łyną - majowa wędrówka wokół granic (2026)

Postautor: _laynn » 2026-10-21, 07:20

Dla lajków :P
Awatar użytkownika
buba
Posty: 7071
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Gdzieś nad Łyną - majowa wędrówka wokół granic (2026)

Postautor: buba » 2026-10-22, 11:24

_laynn pisze:Dla lajków :P


Wyjącego jelenia byś dokleił za namiotem to lajków by było więcej! :P
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
_laynn
Posty: 1746
Rejestracja: 2024-08-10, 08:10

Re: Gdzieś nad Łyną - majowa wędrówka wokół granic (2026)

Postautor: _laynn » 2026-10-22, 14:16

Ooo - dzięki następne zdjęcie takie wstawię :D
Awatar użytkownika
buba
Posty: 7071
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Gdzieś nad Łyną - majowa wędrówka wokół granic (2026)

Postautor: buba » 2026-10-23, 12:21

Do Sępopola docieramy późnym popołudniem. Już z daleka widać, że to bardzo przyjemne miasteczko.

Obrazek

Na nocleg rozkładamy się nad Łyną, na przystani kajakowej. Jest tu wiata, miejsce ogniskowe i lodowaty wiatr. Co ciekawe - najbardziej duje jak się siedzi w wiacie. Drugi wieczór mamy pod bokiem rzekę - wczorak Sajnę, dziś Łynę, ale znów się nie decyduję na kąpiel. Za zimno.

Na ten biwak dołącza Kaśka. Nie sama - jest z nią również swojski, podlaski bimber! Ekipa więc rośnie i jest coraz weselej! Już nas jest 5 sztuk! :)

Zielone namioty rosną nad Łyną jak grzyby po deszczu.

Obrazek

Obrazek

Rozpalamy solidne ognicho. Szybko zaczynają na nim skwierczeć grzanki, kiełbaski, a w osmolonych menażkach bulgotać woda na herbaty i zupki.

Obrazek

Zachód słońca ma dziś niesamowite kolory!

Obrazek

Mimo wczorajszego niewyspania nie kładę się szybko spać. Jest tyle rzeczy do obgadania - my opowiadamy o wczorajszych przygodach z lokalsem, Kaśka co odwaliła tym razem jeżdżąc stopem, a Iwona o swojej tygodniowej wycieczce rowerowej po Mazurach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Oczy się kleją ze zmęczenia, ale tak bardzo nie chce się odchodzić od ogniska...

Obrazek

Bo tu ciepło, bo tu wesoło! A tam zimny namiot... Noc o dziwo jest całkiem akceptowalna. Nawet nie muszę się przykrywać folią, a puchową kurtkę wkładam pod głowę jako poduszkę, a nie na siebie. Tak to można żyć :)

Poranek jest pochmurny, więc mokre rzeczy nie schną za dobrze.

Obrazek

Obrazek

Potem przychodzi burza, którą przeczekujemy w wiacie. Sypianie w pobliżu wiat to bardzo dobra taktyka. Jeszcze nieraz przyda nam się to na wyjeździe.

Po śniadaniu plecaki zostawiamy z Szymonem i idziemy na lekko pozwiedzać opuszczoną roszarnię na obrzeżach miasta. Pierwszy raz słyszę taką nazwę. Roszarnia to ponoć "rodzaj zakładu włókienniczego zajmujący się przetwarzaniem słomy lnianej lub konopnej na włókna".

Aby dotrzeć do ruin musimy przeleźć przez dosyć solidne chaszcze. Dopiero co lało, roślinność ocieka, więc przedzierający się człowiek szybko jest cały mokry jakby wskoczył do stawu. No ale co zrobić - instynkt eksploratorski jest nieraz silniejszy niz zdrowy rozsądek! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Teren usiany budynkami okazuje się być niemały, a ilość starego betonu do oglądania zapewni nam sporą dawkę atrakcji na jakis czas.

Obrazek

Obrazek

Najpierw trafiamy do centrum rekreacyjno - wypoczynkowego :)

Obrazek

Potem z wypoczynkiem przenosimy się na taras. Nie ma się co spieszyć ze zwiedzaniem, bo właśnie zaczęło lać. Musimy przeczekać. Cieszymy się, że mamy dach nad głową i coś dobrego na rozgrzewkę.

Obrazek

Dalej wędrujemy przez hale porosłe mchem, ktore mam wrażenie, że na nocleg też by się całkiem nieźle nadały.

Obrazek

Obrazek

Dachy solidne, czysto, ognisko byłoby gdzie zrobić. No ale nie planujemy zostawać drugi dzień w Sępopolu. Nie tym razem. Chris proponuje, że może kiedyś przyjedziemy tu na impreze na weekend. Chciałabym... ale kurde z Oławy trochę daleko...

Obrazek

Kolejne hale.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W końcu udaje się znaleźć klatkę schodową prowadzącą na "punkt widokowy". Schody wprawdzie są trochę urwane, ale wszystkim udaje się pokonać tą drobną przeszkodę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widoki z okien są całkiem zadowalające, a malownicze chmurki sugerują, że jeszcze nam dziś doleje.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W którymś z pomieszczeń spotykamy fajny ścienny malunek.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wąskie przesmyki...

Obrazek

Obrazek

Kolejna hala ma dziwną podłogę, składającą się z samych fos, więc przemieszczając się, rozważamy kto się skąpie jako pierwszy ;)

Obrazek

Obrazek

Albo czyj aparat będzie pływał, bo często robimy sobie fotki na samowyzwalaczu.

Obrazek

Miejsce przepełnione jest kapaniem i pluskotem.

Obrazek

A w niektórych miejscach tworzą się nacieki iście jaskiniowe!

Obrazek

To było jedno z przyjemniejszych "przeczekiwań ulew" :) Nawet nie wiemy kiedy zleciały chyba ze dwie godziny! Wracamy na przystań. Pogoda nadal ma w sobie hmmm... dużą dynamikę ;)

Obrazek

Bulwarami nad Łyną zmierzamy do centrum.

Obrazek

Obrazek

Ogromny kościół widać tu praktycznie z każdego zaułka miasteczka.

Obrazek

Zachowały się też fragmenty murów obronnych.

Obrazek

Na murze rzuca się w oczy intrygująca płaskorzeźba.

Obrazek

Okazuje się, że ten dziwny obrazek to herb Sępopola! Baszta, która siedzi sobie w łódce i gdzieś płynie. Spływ Łyną czy Guberem? ;)

Obrazek

Zaglądamy do kościoła, który o dziwo jest otwarty! To w Polsce rzadkość, że można sobie obejrzeć wnętrze światyni, a nie jedynie pocałować klamkę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dziś niestety Chris musi już wracać do domu :( Znów więc zostajemy w czwórkę. Jeszcze odwiedzamy sklep i gdy właśnie mamy się rozsiąść na schodkach, aby zjeść co zakupiliśmy - zaczyna lać... Kolejną ulewę przeczekujemy w wiacie na koszyki.

Obrazek

Obrazek

Potem idę jeszcze na poszukiwanie Żabki, w celu nabycia herbaty i kawy. Po drodze mijam fajne zaułki pełne garaży, miauczących sierściuchów i zapasów opału.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Takim oto sposobem kończymy zwiedzanie Sępopola i powoli wybieramy się w kierunku Bartoszyc.

cdn
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
_laynn
Posty: 1746
Rejestracja: 2024-08-10, 08:10

Re: Gdzieś nad Łyną - majowa wędrówka wokół granic (2026)

Postautor: _laynn » 2026-10-23, 15:22

Spanie z taką podlogą:
Obrazek

Już widzę, jak co wyjście na siku jest jednej osoby mniej ;)

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości