Nasze najdziwniejsze przygody górskie

Dyskusje o górach, turystyce górskiej itp.
Awatar użytkownika
Adrian
Posty: 10476
Rejestracja: 2017-11-13, 12:17

Postautor: Adrian » 2024-03-15, 19:12

Tępy dyszel pisze:
Z tego może być relacja roku
Nie bardzo. Nie mam siłą rzeczy z powodów jak wyżej, żadnej "dokumentacji"


Właśnie dla tego, opisz wszystko oczyma wyobraźni, sam wstęp rozwala system :D
Awatar użytkownika
Tępy dyszel
Posty: 3099
Rejestracja: 2013-07-07, 16:49
Lokalizacja: Tychy

Postautor: Tępy dyszel » 2024-03-15, 19:45

Panie, oczyma wyobraźni to niektórzy pokazują/opisują miejsca w których wogóle...nie byli choć twardo twierdzili, że byli. Zdjęcia czy opisy były wzorowo ze sobą sprzeczne. Gdy "ktoś" kto wyłapał, to w odpowiedzi...usuneli posta. Także staram się nie podążać tą "ścieżką".
Ostatnio zmieniony 2024-03-15, 19:47 przez Tępy dyszel, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Adrian
Posty: 10476
Rejestracja: 2017-11-13, 12:17

Postautor: Adrian » 2024-03-16, 08:16

No dobra.

Został tylko fakt że jak porządny turysta z Warszawy, miałeś adidaski i reklamówkę z Żabki ;)

A może lunatykowałeś i obudziłeś się dopiero na miejscu ?
Awatar użytkownika
Tępy dyszel
Posty: 3099
Rejestracja: 2013-07-07, 16:49
Lokalizacja: Tychy

Re: Nasze najdziwniejsze przygody górskie

Postautor: Tępy dyszel » 2026-08-05, 17:49

Moja niedawna przygoda. Zaczynam w Korbielowie około 8 rano, dzień roboczy. Okolice "Smreka". I dokładnie tego samego dnia, w tym miejscu spotykam prezesa firmy w której pracuje. Około 80 km od domu. Oczywiście nic wzajemnie o swych planach turystycznych nie wiedzieliśmy.

Cóź za zbieg okoliczności.
Awatar użytkownika
Tyniok
Posty: 14
Rejestracja: 2026-07-30, 08:18
Lokalizacja: Katowice

Re: Nasze najdziwniejsze przygody górskie

Postautor: Tyniok » 2026-08-05, 21:46

To ja też podzielę sie pewną "przygodą..

Było to rok temu 17 siepnia. Razem z kumplem, jego 2.5 letnim synem i wózkiem wybraliśmy się na Trojak (Kikule) żeby zaszczepiać w młodym górski survival. Na szczyt wdrapaliśmy się koło 20. Rozbiliśmy namiot (bo plan był oczywiście że zostajemy na noc) i wzięliśmy się za rozpalanie ognia. Gdy kolacja była już prawie gotowa z dołu nadjechał samochód z przyczepą pełną połamanych mebli i quad. 3 młodych gości. Stanęli przy nas i pół na pół po słowacku i ukraińsku mówią żebyśmy się przesunęli bo oni te meble muszą tu spalić :lol Kumpel na mnie ja na kumpla i mówimy im że no chyba nie. Patrzą na nas na namiot wózek i młodego chwila konsternacji i ruszają dalej w stronę Grúňa tego z tymi krzyżami coś tam jeszcze marudząc pod nosem. No i fajnie pojedliśmy położyli młodego spać siedzimy przy ognisku i siedzieć będziemy do rana bo taki był plan. Jest już prawie północ opracowujemy 4paka. Nagle z ciemności wyłania się postać w kapturze z karabinem :---/ i idzie w naszą stronę. Pierwsza myśl wrócili tubylcy dokonać zemsty. Podchodzi wita się ahoj patrzymy myśliwy z flintą na ramieniu. Podczas rozmowy okazuje się że to leśniczy ze Skalitego. Idzie na "patrol" :haha Gada się fajnie proponujemy piwko na co przystaje dosiada się. Podczas dalszej rozmowy poucza nas że mamy nie zostawić syfu i nie spalić całego drzewa zebranego za wiatą. Dowiadujemy się też wszystkiego o oklicznych niedźwiedziach a on o niedawnych planach trójki gości z meblami. Dopija piwo żegna się i rusza na dalszy patrol przedtem częstując nas jeszcze łyczkiem śliwowicy z piersiówy. My do rana rozkminiamy czy udało mu sie "trafić" gagatków :v
Załączniki
20260805_204851.jpg
20260805_204851.jpg (1.48 MiB) Przejrzano 19 razy

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości