Tobi koło bloku już nie ma ochoty spacerować, ale jak się go wywiezie autem, to jakby włączał mu się inny tryb.
Możliwe, że dzisiaj była naprawdę ostatnia wycieczka. Ma już problem żeby wstać, zejść/wyjść po schodach, wsiąść do auta. Ale na fotkach wciąż wychodzi nieźle
Okoliczne drogi zarastają, trudno się przebić.
W końcu piesek padł.
Zamiast łazić postanowiliśmy trochę posiedzieć.
Po odpoczynku udało się wrócić do auta.
Tak jak obiecałem, walczymy do końca. Nie wiadomo gdzie ten koniec, ale raczej już blisko.

.