Wesołe przygody Tobiasza Bobczyńskiego na Maninach

Relacje z gór całego świata, niepasujące do pozostałych działów.
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6941
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Wesołe przygody Tobiasza Bobczyńskiego na Maninach

Postautor: buba » 2026-05-07, 19:27

Fajne te górki - takie oblepione kożuchem skłębionej zieloności! A te przepaście i jaskinie bardzo dodaja im uroku. Ciekawa ta jaskinia z dymem...

A co do spadania... Pamiętam, że w jednym ze schronisk na Pirynie w Bułgarii było powieszone zdjęcie turysty, który najprawdopodobniej zleciał w jakaś przepaść. Miał 88 lat... Koleś ponoć ostatni raz był widziany przez innych turystów na szczycie Wichrena, rozmawiali, mówił że idzie dalej takim szlakiem nad przepaściami. Przestrzegali go, że trasy sa oblodzone i to nie najlepszy pomysł. I tam się rozstali. Gość chyba poszedł i nikt go więcej nie widział. Nie wrócił do schroniska, gdzie zostawił część swojego ekwipunku. Ciała ponoć nigdy nie odnaleziono, więc może chciał rozpocząć nowe życie, upozorował swoją śmierć i wyjechał z kochanką na Bahamy? ;) Jeśli rzeczywiście zginął to taką opcję zejścia z tego świata to był brała w ciemno jakby mi kto zaoferował! :lol


przy tej chatce spotkałem czarną kozę


ja w ogóle nie wiedziałem jak iść, ale usłyszałem głosy. Myślałem, że w chatce jest impreza, poszliśmy za nimi (tzn. tylko ja je słyszałem, Bastek szedł za mną) i zaprowadziły nas do chatki, a tam pusto. Ciekawe :D


To jakaś bardzo podejrzana chatka! ;) Spaliście w niej?
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
sprocket73
Posty: 6748
Rejestracja: 2013-07-14, 08:56
Kontakt:

Re: Wesołe przygody Tobiasza Bobczyńskiego na Maninach

Postautor: sprocket73 » 2026-05-07, 21:06

Część V - Kostolecký dóm - totalna dominacja

Mówi się do 3 razy sztuka, ale w tym wypadku potrzeba było aż 4 podejść, żeby się udało zdobyć Kostolecký dóm. Mamy sporo czasu, chęci i cel przed nami. W końcu padnie, nie ma innego wyjścia.

Obrazek

Cudne łączki, widok wstecz na Wielki Manin.

Obrazek

Mały Manin (on wcale nie jest mały).

Obrazek

Cel przed nami, coraz bliżej. Jeden z największych skalnych okapów w całym łuku Karpackim.

Obrazek

Podchodząc bliżej ma się wrażenie, że rośnie. 200 metrów wysokość bezwzględna. 150 metrów do okapu. Jest widoczna ścieżka, więc bez większych kłopotów powinniśmy wyjść.

Obrazek

No to do dzieła!

Obrazek

Stromizna konkretna i niezwiązane podłoże.

Obrazek

Ale największym zaskoczeniem jest obecność ludzi. Myślałem, że będziemy tu sami, a tu naprawdę sporo osób próbuje, z różnym skutkiem. Już na dole mijamy spanikowane nastolatki, odmawiające wychodzenia w górę mimo namów rodziców.

Obrazek

Wyżej jest jeszcze gorzej, mijamy kobietę, która utknęła. W górę nie da rady, a w dół ma zawroty głowy. Czeka na męża. Służę dobrym słowem, proponując poczekanie do zmroku, wtedy nie będzie nic widać i zawroty głowy ustąpią.

Obrazek

Końcowy odcinek jest najbardziej stromy, na dodatek tyle osób powoduje unoszenie się dużych ilości kurzu, a słońce idealnie świeci wprost do okapu powodując znaczny wzrost temperatury. Jednym słowem ciężej niż myślałem.

Obrazek

Z drugiej strony pięknie niesamowicie.

Obrazek

Okap skalny imponujących rozmiarów.

Obrazek

Monumentalny.

Obrazek

Ludzie w większości schodzą inną drogą. Przepuszczamy wszystkich przodem, aby się wzajemnie nie tratować. Nikt nowy już nie wychodzi do góry. Zostaliśmy sami. Kiedy już postanawiamy schodzić, cofa się spanikowana kobieta z mężem. Mówi, że tam jest śmierć i będzie próbować tak jak wychodziła.

Obrazek

Tutaj Ukochana zaimponowała mi rozsądkiem, bo stwierdziła, że warto zobaczyć tą śmierć i jak faktycznie będzie tak ciężko to zawsze można zrobić wycof. Natomiast jej się wydaje, że tu będzie więcej możliwości łapania się roślinności.

Obrazek

Faktycznie po pierwszych paru trudnych metrach potem było już spoko. Choć nie tak zupełnie na luzie.

Obrazek

Rewelacyjny ten okap.

Obrazek

Obrazek

No to co, to teraz robimy okap od góry. Trochę miałem obawy, czy Ukochana będzie chętna, bo to jednak spora góra, ale poszła przodem jak przecinak. Najpierw lasem.

Obrazek

Potem do krawędzi skał, żeby było coś widać.

Obrazek

Ładnie tu. Nie ma innych ludzi.

Obrazek

Idziemy skałkami. Jak na bałkańskich wycieczkach.

Obrazek

Ukochana radzi sobie doskonale.

Obrazek

Są momenty lekko wspinaczkowe i przepaściste.

Obrazek

Są też zupełnie spokojne.

Obrazek

Szczyt okapu już blisko.

Obrazek

Już prawie.

Obrazek

Stoję dokładnie na górze. W dole Kostolecká tiesňava. Ścieżką z prawej szliśmy w górę do okapu, po lewej schodziliśmy.

Obrazek

Od okapu jest jeszcze kawałek na szczyt.

Obrazek

Widok ze szczytu.

Obrazek

Wielki Manin.

Obrazek

Robimy sobie zasłużony odpoczynek. Kostolecký dóm został zdobyty na wszystkie możliwe sposoby.
Było lepiej niż się spodziewałem :)

C.D.N.
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6941
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Wesołe przygody Tobiasza Bobczyńskiego na Maninach

Postautor: buba » 2026-05-07, 23:07

Kostolecký dóm został zdobyty na wszystkie możliwe sposoby.


A od dołu tam jakaś sztolnia nie prowadzi? A?? Warto to sprawdzić! :P
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 12 gości