Przez Beskid Sądecki i Gorce - z Rytra do Nowego Targu (2025)

Relacje z Beskidów od bieszczadzkich połonin po Beskid Śląsko-Morawski.
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6866
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Przez Beskid Sądecki i Gorce - z Rytra do Nowego Targu (2025)

Postautor: buba » 2026-01-03, 23:09

Wiolcia pisze:Wam to ciągle się jakieś wieczorno-nocne przygody trafiają, często ktoś zajeżdża w okolice, w których zamierzacie spać albo dzieją się inne dziwy! Ja to jednak mam nudne te górskie wyjazdy, bo nic się nie dzieje :)


W tej kwestii to bym chyba wolała nudę ;) Przygody niech by były za dnia, a w nocy bardziej cenię spokój. Nieraz się zastanawiałam czy my jakoś źle dobieramy miejsca do biwaków, ze czesto się ktoś dziwny napatoczy? Mimo ze zazwyczaj staramy się jakoś schować, nie być na widoku czy nie wybierać najbardziej oczywiste miejsca. Czy to po prostu kwestia statystyki, że jak się czesto biwakuje to przynajmniej raz na 10 musi się coś odwalić? Ale takie spotkania jak tu to jeszcze mogą być. Najbardziej to nie lubię jak ktoś przychodzi i chce kasy i/albo próbuje nas straszyć. Albo jak przychodzi jakiś mundurowy lub inny cywilny ochroniarz i się czepia, chce wlepic mandat albo każe się natychmiast wynosić itp. Acz człowiek-słup z zeszłego roku też mi się bardzo nie podobał i potem przez to całą noc źle spałam.

Dlatego chyba moim ulubionym momentem biwaków są poranki. Kiedy człowiek wstaje, jest wypoczety, nie musi nigdzie isc a juz jest w pieknym miejscu, je sobie śniadanko i jest taki pełny spokój, wszystko jest super. A wieczory, nawet w najfajniejszym miejscu, zawsze mają w sobie tą malutką nutkę niepokoju, ze coś się może wydarzyć co zaburzy nocną sielankę. Staram się walczyć z tym odczuciem, wypierać go, ale nigdy tak do końca mi się nie udaje.
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
Wiolcia
Posty: 3916
Rejestracja: 2013-07-13, 19:14
Kontakt:

Re: Przez Beskid Sądecki i Gorce - z Rytra do Nowego Targu (2025)

Postautor: Wiolcia » 2026-01-05, 15:33

Coś jest na rzeczy: im więcej śpisz na dziko, tym większa szansa na te "przygody". A nerwowe spanie to nie spanie. Pamiętam, jak raz rozbiliśmy się gdzieś w Puszczy Białowieskiej namiotem, w deszczu i burzy. Ja już przysypiałam, gdy obudził mnie Robert, że słyszy ludzkie kroki w pobliżu. Nie wiem, kto łaziłby w nocy w deszczu po lesie, ale wyobraźnia zaczęła pracować. Kapanie, szelesty, nocne odgłosy lasu - wszystko nagle mogło okazać się KIMŚ. No ale nic się nie wydarzyło i pewnie to jakiś zwierz był.
Awatar użytkownika
opawski1
Posty: 1205
Rejestracja: 2016-02-21, 09:15
Lokalizacja: Prudnik
Kontakt:

Re: Przez Beskid Sądecki i Gorce - z Rytra do Nowego Targu (2025)

Postautor: opawski1 » 2026-01-05, 23:31

buba pisze:Przed wyjazdem to liczyłam, ale nie jakoś bardzo dokładnie (nitką na mapie ;) ). Cała trasa miała około 100 km. Dziennie przechodzilismy miedzy 10 a 15 km. Jeden dzień miał chyba coś koło 17 km. Pierwszy i ostatni dzień mogły być nieco krótsze (z Kotlarki do Nowego Targu moze byc mniej niż 10)

100 km w 7 dni to nie tak wcale mało. Ja podczas plecakowego wypadu w 2025 roku w 6 dni wędrówki zrobiłem 105 km. Najkrótszy dzień to 8 km (pierwszy dojazdowy), najdłuższy to 25 km. Najfajniejszy dystans to tak ok. 20 km dziennie wtedy mam czas niemal na wszystko.
Nitką na mapie... archaiczna metoda, ale w sumie ciekawa ;) Tak liczyłem długość trasy w podstawówce/gimnazjum, czasem to było też zadanie z geografii ;)

buba pisze:Myślę, że mamy dużo wspólnego, z tą jedną różnicą, że ty robisz odległości razy 2. No i nieporównywalnie wczesniej wstajesz, co w jakimś stopniu łączy się z punktem nr 1 ;)

Czasem tak, czasem nie, ostatnio trochę te dystanse zmniejszam. Szybko wstaje to fakt, ale późno wychodzę w trasę, robię poranne nic nierobienie. Szczególnie w pięknych miejscach.

buba pisze:Ja się w pełni z tym zgadzam, że wschody są piekne, bo raz te kolory a poza tym od zachodów chyba je odróżnia wlasnie obecnosc tych mgiełek. Tylko problem jak się jest śpiochem i się uwielbia długo spać... :rol

Mgiełki przy wschodzie zdarzają się bardzo często, przy zachodzie rzadko, zazwyczaj tylko po jakimś deszczu czy specyficznej pogodzie. Choć barwowo nie ma reguły, oba mogą być równie kolorowe lub nie ;) Ja jeszcze lubię dodatkowo ten moment jak się wszystko budzi.

buba pisze:Bardzo lubie Gorce. Widok na Tatry, mgiełki i bacówki to bardzo dobry zestaw :) Szkoda tylko że ilosc ogólnodostepnych bacówek znacznie zmniejszyła się przez ostatnie 20 lat. Hmmm... moze w tym roku uda mi się napisać jakies zaległe relacje z wyjazdów w Gorce, z bacowkami, których juz nie ma? Zobaczymy kiedy uporam się z bieżącymi relacjami...

Bacówki znikają, te ogólnodostępne tym bardziej. Jeśli jednak znajdziesz czas na napisanie kiedyś jakiejś relacji sprzed lat to pisz! Chętnie poczytamy! Bardzo lubię Cię czytać!

buba pisze:Bardzo bym chciała! A już najlepiej jakbysmy się spotkali na jakimś miejscu biwakowym, tak żeby móc razem posiedzieć przy ognisku i wiecej pogadac. A umówić się na wspólny wyjazd jest ciężko, bo ja nie dam rady przejść tyle co ty lubisz, a ty wlekąc się jak ja na pewno byś się bardzo męczył. Myślałam nieraz, żeby umówić się na miejscu noclegu, ale tu jest kolejny problem, że my na takich wielodniowych wycieczkach bardzo często nie wiemy gdzie i kiedy dokładnie będziemy nocować. Tak jak tu - myśleliśmy o noclegu na Lubaniu, ale nam się tam jakoś nie spodobało. Miała być chatka za Lubaniem ale jej nie było. Mało brakowało a byśmy zostali w przypadkiem odnalezionej bacówce itp. A umówienie się z kimś w konkretnym miejscu już tak bardziej wiąże, czujesz nad sobą obowiązek wywiązania się z umowy, co nieco zabija spontaniczność i wolność wedrowki. Już predzej na weekendowych wyjazdach przychodzimy w jedno planowane miejsce noclegowe - choć czasem sie tez zdarza tak jak w majowych Bystrzyckich, że uciekalismy z wiaty i szlismy w dal nie całkiem wiedząc dokąd nas zaniesie... Zloty były fajną rzeczą, bo wtedy konkretny nocleg był pewny i już cały wyjazd układało się pod ten jeden cel.
Ale mam ogromną nadzieję, że świat górskich łazików jest na tyle mały, że znów kiedyś na siebie wpadniemy :)


Typowo przypadkiem może być ciężko drugi raz się spootkać, aczkolwiek nasze ścieżki podczas tych letnich beskidzkich wypraw niejednokrotnie się przecinały, więc kto wie ;) Dystanowo mogę się zawsze dopasować, nie zawsze mam ciśnienie (ostatnio coraz bardziej). Co do celu, to można coś wymyślić, przy jakiejś cieplejszej porze roku. W sumie w wiacie czy chatce spałem tylko raz, dawno temu, czas to powtórzyć ;)


buba pisze:Niedługo powinna dojść druga (tzn. druga pocztówka, nie druga z Oławy ;)

Właśnie dotarła ta druga! Z miejsca w mojej okolicy, ale stemplem z Bytomia! Dzięki za pozdrowienia!
MOJA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6866
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Przez Beskid Sądecki i Gorce - z Rytra do Nowego Targu (2025)

Postautor: buba » 2026-01-07, 23:27

Najfajniejszy dystans to tak ok. 20 km dziennie wtedy mam czas niemal na wszystko.


To dwa lata temu jeden dzień nam taki wypadł, że przeszliśmy chyba 21 km. Był plan zanocować wcześniej, ale jedno miejsce nam sie nie spodobało, poszlismy dalej. Drugie jeszcze gorsze, wiec trzeba było iść. I przez ostatnie 6 km to już nawet zdjęć mi sie nie chcialo robić i sobie składałam uroczyste obietnice, że juz nigdy przenigdy w żadne góry nie pojadę ;) Jak przyszliśmy na miejsce to wyszlismy na straszliwych mruków, bo nawet nie chcielismy pogadac z gosciem przy ognisku, który był w bacówce. Tylko namiot i spać. Nawet na kolacje nie było siły. Chyba jeden sucharek zjadłam tak na rozum.

20 km mogę przejść z radością - ale z małym plecakiem i po płaskim.

Nitką na mapie... archaiczna metoda, ale w sumie ciekawa ;)


I żeby pomiar był dokładny - nitkę trzeba namoczyć!

Ja jeszcze lubię dodatkowo ten moment jak się wszystko budzi.


Zwłaszcza wiosną jak budzą się ptaki jest cudownie! Często rejestruje ten moment bo ide do kibelka ;)

Chętnie poczytamy! Bardzo lubię Cię czytać!


To zawsze dodatkowa motywacja! :D

W sumie w wiacie czy chatce spałem tylko raz, dawno temu, czas to powtórzyć ;)


Koniecznie warto to powtórzyć! A w jakiej chatce/wiacie spales?

Właśnie dotarła ta druga! Z miejsca w mojej okolicy, ale stemplem z Bytomia! Dzięki za pozdrowienia!


To fajno ze sie nie zgubiła! Chcialam wyslac gdzies lokalnie ale pocztowki były a poczty nie. To jest czasem problem, ze człowiek kupi pocztówki, wypisze i.... wraca z nimi do domu, bo poczty ni cholery ni ma. Tu akurat pojechalismy po wycieczce do moich rodziców. Ale kilka razy tez tak było, że przewiozłam pocztówki kilkaset kilometrów i wysyłałam je z Oławy... Niby to już nie to samo, no ale szkoda wyrzucić.
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 13 gości